Każdego dnia dajesz w pracy z siebie wszystko, a satysfakcji jakoś brak? Sprawdź, czy swoją energię i wysiłek inwestujesz we właściwe cele zawodowe. Może czas je zmienić.

Zdarza się, że zgłaszasz się na coaching zastanowić się, jak możesz być w pracy bardziej skuteczny czy lepiej zorganizowana, żeby nie wracać do domu tak zmęczona, a podczas sesji odkrywamy pułapki związane z Twoją pracą. To sytuacje, które są poza Twoją kontrolą, i nierealistyczne oczekiwania wobec siebie, które sprawiają, że każdego dnia walisz głową w ścianę, wyrzucasz sobie, że nie dość się starasz albo liczysz, że wreszcie polubisz coś, czego nie lubisz. Dziś kilka przykładów takich sytuacji, kiedy inwestujemy swój czas, energię i wysiłek w nierealistyczne cele. Jeśli któraś wyda Ci się znajoma, pomyśl, jak możesz ją zmienić.

 

1. Trudno pracować w zupełniej niezgodzie ze swoimi talentami i typem osobowości i oczekiwać, że znajdziesz w tym satysfakcję.

Jeśli jesteś z natury osobą kreatywną, nie polubisz pracy rutynowej, schematycznej i powtarzalnej, niedającej przestrzeni na kreatywność. Jeśli kochasz zarządzać, mieć wpływ, mimo najlepszych chęci i bardzo dobrych pieniędzy nie pokochasz się z pracą, która nie daje możliwości wpływu i zarządzania. Jeśli najlepiej się czujesz, pracując sam na sam z danymi, Excel budzi w Tobie dreszcz rozkoszy, a codziennie musisz odpierać niezadowolonych klientów – nie polubisz poranków i myśli, że zaraz idziesz do pracy.

Po prostu pewne rzeczy są nam dane i są niezmienne. Tak jest z temperamentem, który jest wrodzony. Jeśli jesteś osobą spokojną – taka pozostaniesz, jeśli jesteś żywa i dynamiczna – nie spodziewaj się zmiany pod wpływem nudnej, rutynowej pracy. Nie ma się co ze sobą siłować i oczekiwać, że Twój temperament dopasuje się do Twojej pracy. Najlepsze, co możesz zrobić, to wybrać pracę, w której Twój spokój albo dynamiczność będą atutem.

Podobnie jest z talentami, które wyrastają z naszych uwarunkowań genetycznych i sposobu oraz okoliczności wychowania. Jeśli odkryłeś w sobie jakiś talent – to wspaniale, już jesteś kilka kroków do przodu. Bo talent to informacja, że w czymś tak po prostu jesteś lepszy od innych, coś przychodzi Ci z łatwością, a Ty na dodatek masz z tego masę radości. Jeśli za nim pójdziesz, skupisz się na nim, przekujesz swój talent w mocną stronę, za którą inni będą gotowi zapłacić. Bo oprócz tego, że będziesz w czymś naprawdę świetna, będziesz też emanować autentycznością i wiarygodnością.

 

A jeśli się odwrócisz od swoich talentów?

Z własnego doświadczenia i z pracy z wieloma osobami wiem, że ceną za odwrócenie się od swoich talentów jest wielki smutek.

Zwątpienie.

Niepewność tego, kim jestem i co potrafię.

Bo praca, do której ewidentnie nie pasujemy, w której się męczymy – nie buduje nas wewnętrznie i nie daje poczucia pewności siebie.

Ten wielki smutek to zarazem bezcenny mechanizm ostrzegawczy – bo smutek nie pozwala nam zapomnieć o swoich talentach. Tak jakby ktoś lub coś nie zgadzało się na to, żebyśmy je marnowali. Kiedy ten wewnętrzny ciężar staje się nie do zniesienia, wiele osób zaczyna jednak brać sprawy w swoje ręce, działa albo szuka dla siebie wsparcia. Czasami spotykamy się wtedy na coachingu. Może też o tym myślisz?

 

2. Nie sposób w nieskończoność dopisywać więcej obowiązków do codziennej listy zadań i wmawiać sobie, że to tylko kwestia organizacji. Doba ma tylko 24 godziny. Twoja również.

Czy nie przeraża Cię dzisiejszy kult wciąż coraz lepszej samoorganizacji, efektywności, produktywności etc.? Bo mnie bardzo. Czasem słuchając klientów opowiadających o tym, ile chcą zmieścić w ciągu jednego dnia czy tygodnia, czuję się przytłoczona. Samym słuchaniem o tym! Oczywiście, dobrze być zorganizowanym, optymalnie wykorzystywać czas – sama do tego dążę, ale trzeba być też być czujnym i zauważać, kiedy przekracza się granicę i oczekiwania wobec siebie stają się nierealistyczne.

Ile godzin jesteś w stanie efektywnie pracować? Bez uszczerbku na zdrowiu.

Ile nowych obowiązków możesz jeszcze na siebie wziąć, ale który już na pewno nie, bo będziesz żyć w ciągłym poczuciu, że wszystko wymyka Ci się z rąk?

Czasem dopiero choroba, która dosłownie ścina z nóg, zatrzymuje w tym codziennym biegu i dociskaniu siebie kolankiem.
Wtedy odkrywamy – czasem nie bez zdziwienia – że jednak nie jesteśmy niezniszczalni. I że jednak świat się nadal kręci, nawet jeśli czegoś nie dowieziemy. Jeśli osiągnęłaś mistrzostwo w ciągłym oczekiwaniu od siebie więcej, lepiej, szybciej i masz dość – to znak, że czas na kolejną ważną lekcję – lekcję odpuszczania. Jesteś gotowa?

 

3. Nie możesz oczekiwać od siebie pełnej realizacji celów w pracy, jeśli Twój pracodawca Cię w tym nie wspiera na zupełnie elementarnym poziomie.

Na przykład nie zapewnia Ci odpowiedniego budżetu, decyzyjności czy wystarczającej liczby osób w zespole. Znajdując stale usprawiedliwienia dla siebie, ale już nie dla Ciebie. To sytuacje, które zwłaszcza na początku bardzo grają na ambicji, kiedy chce się wykazać i jeszcze ma się nadzieję, że to przejściowa sytuacja, że się zmieni. Jeśli jednak czas mija i widzisz, że nic się nie zmienia, nie ma co każdego dnia łamać sobie głowy, jak sprostać tej sytuacji, tylko lepiej się rozejrzeć za nową pracą, w której panują zdrowsze zasady. Czy to nie ciekawsza możliwość?

 

4. Trudno czuć się w pracy szczęśliwym, jeśli czujesz się w niej tylko pionkiem.

Restrukturyzacje, reorganizacje, fuzje. Kto ich nie zna? Miałaś fajne stanowisko, rolę, którą lubiłaś, fajnych ludzi wokół. Raptem lądujesz w zupełnie innej roli – której nie wybrałaś, tylko została Ci narzucona w nowej układance. W zupełnie innej części firmy, wśród nowych ludzi, z których część patrzy na Ciebie nieufnie i już wiesz, że nie będzie łatwo, bo to nie Twoja bajka. Ale starasz się robić dobrą minę do złej gry: najważniejsze, że mnie nie zwolnili, czasy niepewne, lepiej trzymać się tego, co jest. Tylko nie potrafisz już w tej nowej, obcej Ci roli, odnaleźć frajdy, jaką miałaś w starej. Im częściej doświadczasz takich niezainicjowanych przez siebie, niewybranych zmian, kiedy czujesz się jak pionek na szachownicy przestawiany przez innych, tym trudniej o poczucie bezpieczeństwa, identyfikacji z rolą, firmą.

Pozostaje pytanie: jak długo jesteś gotowa zaciskać zęby i starać się wytrwać? Czy to na pewno jedyne miejsce, gdzie możesz pracować? Jak by to było, znów o sobie decydować?

 

5. Nie zmienisz w pojedynkę całej organizacji albo swojego szefa, skoro od lat działają oni według utartych zasad.

Na przykład coś Ci obiecują, ale od miesięcy zwodzą, nie dotrzymują słowa, firma na zewnątrz komunikuje piękne wartości, a w środku jest ich zaprzeczeniem, chce wdrażać nowoczesne metody zarządzania, a jednocześnie kierownictwo ma skostniałe poglądy i codziennie zderzasz się z murem. Początkowo jeszcze wierzysz, że to się zmieni. Jesteś ambitna, zdeterminowana. Szukasz sposobów, by przezwyciężyć trudności i liczysz, że w końcu znajdziesz zrozumienie i wsparcie dla swoich działań. Potem widzisz, że to codzienne spalanie się nie zmienia Twojej sytuacji ani o krok. Czujesz coraz większe zmęczenie i bezsilność.

Wiem, czasem żal. Bo to prestiżowa organizacja, z którą chciałeś się związać na dłużej. Bo miałaś pomysły i ambicje, które chciałaś tu realizować. Bo dobre pieniądze. Ale czy warte Twojego zdrowia? Codziennej frustracji?

 

 

Podsumowując: Często nie jest łatwo dojść do „nie”.
Przyznać przed sobą otwarcie: już dłużej nie mogę, nie chcę.

Bo brzmi jak poddanie się?

Porażka?

Uderza w ambicję?

W wizerunek siebie, który tak lubisz – osoby, dla której nie ma rzeczy niemożliwych?

 

Czasem zajmuje to długie miesiące. Targowania się ze sobą, pertraktacji, ile jeszcze jestem w stanie wytrzymać. Bywam świadkiem takich sytuacji podczas coachingów.

 

Kiedy jednak dojdzie się do pierwszego „nie” – otwierają się przestrzenie wielkiej wolności.
I wyboru.

 

Widzisz, że to „nie”, to w rzeczywistości wielkie TAK – dla Twoich talentów i intuicji, która od dawna mówi, że czas robić coś zupełnie innego, dla Twojego zdrowia, zachowania granic w pracy, szacunku do siebie, potrzeby wpływu na swoje życie.

A to oznacza początek wielkiej wewnętrznej przemiany i otwiera już zupełnie nowy rozdział w życiu, zbudowany na nowych, zdrowych fundamentach. Czego mocno Ci życzę!