Kiedy mocne strony stają się... zbyt mocne - z mojej praktyki coachingowej, cz.5

Czy to w ogóle możliwe? Przecież to właśnie wokół mocnych stron tak często koncentruje się praca coachingowa. Szukamy ich, nazywamy je, zastanawiamy się, jak najlepiej je wykorzystać - co jest ważne zwłaszcza podczas przygotowań do zmiany pracy. Świadomość swoich mocnych stron sprawia, że bardziej sobie ufamy, jesteśmy gotowi podejmować nowe wyzwania, pewniej czujemy się na rozmowie kwalifikacyjnej. Szukając nowej pracy, też myślimy o tym, by pozwalała w jak największym stopniu wykorzystywać nasze mocne strony. I kiedy taką znajdujemy, czujemy się jak ryba w wodzie.
Gdzie więc może powstać problem?

Wiedzą coś o tym ci, którzy w pewnym momencie zaczęli odkrywać drugie dno tego, co dotąd uważali za swój atut, np.:
- perfekcjoniści zauważają, że ich perfekcjonizm zaczyna być męczący nawet dla nich, bo opóźnia ich pracę
- osoby chętnie pomagające zauważają, że inni przestają się liczyć z ich czasem i coraz częściej oczekują, że coś dla nich zrobią
- osoby z łatwością radzące sobie z trudnymi zadaniami, traktujące to jako rzecz naturalną, po jakimś czasie są zaskoczone, że ich przełożeni nie doceniają ich tak, jak by chcieli

Sytuacją, która szczególnie sprzyja odkryciom drugiego dna swoich atutów, jest awans i nowe stanowisko, które wymaga korzystania z innych niż dotąd kompetencji:
- całkowite skupienie się na swojej pracy bywa odbierane jako nieprzystępność i brak zaangażowania w sprawy zespołu
- duże poczucie odpowiedzialności przekładające się na drobiazgowe kontrolowanie pracy podwładnych zabiera dużo czasu, a zespołowi nie pozwala się rozwijać
- dążenie do utrzymania przyjaznej atmosfery w pracy sprawia, że nie wyjaśnia się trudnych sytuacji, co zaczyna utrudniać pracę

Każda nasza cecha, którą osobiście bardzo cenimy, doprowadzona do pełnego rozkwitu może w pewnych okolicznościach zacząć odsłaniać swoje ukryte dotąd oblicze. Dlatego żeby pozostać skutecznym w pracy, powinniśmy być uważni i w odpowiednim momencie zacząć rozwijać w sobie też te cechy, które wydają się przeciwieństwem naszych atutów. Np. jeśli chętnie pomagam, powinnam też umieć w pewnych sytuacjach odmówić, żeby mieć kontrolę nad tym, ile czasu przeznaczam na swoje sprawy, a ile na sprawy innych.

Zwykle nowe osoby zgłaszają się na coaching, kiedy już czują, że coś jest nie tak, odczuwają jakąś nierównowagę, albo dostają sygnały z otoczenia, że coś powinni robić inaczej. Czasem mimo chęci zmiany towarzyszy temu niepewność, na czym ta zmiana faktycznie ma polegać. No ale jak to? Mam teraz odmawiać wszystkim pomocy, pracować na pół gwizdka albo wdawać się ze wszystkimi w pogawędki? Nie, skrajności nigdy nie są dobre, a zbyt duża zmiana w zachowaniu będzie niewiarygodna dla otoczenia. W swojej pracy stawiam zawsze na zmiany dopasowane do typu osobowości danej osoby. Tak by z jednej strony czuła się z nimi komfortowo, a z drugiej odzyskiwała kontrolę nad sytuacją. Zaczynamy eksperymentować i szukać takich sposobów, które pozwalają działać w zgodzie ze sobą, a jednocześnie pomagają osiągać zawodowe cele. Zwykle już pierwsze eksperymenty dostarczają bardzo ciekawych odkryć.

Zadanie dla ciebie:
Pomyśl, jaką swoją cechę cenisz najbardziej.
Na ile jesteś zadowolony z tego, jak ją wykorzystujesz w pracy?
Jaką inną cechą / zachowaniem warto by ją zrównoważyć, żebyś był w pracy bardziej skuteczny?
 

Kategoria: